niedziela, 25 stycznia 2015

I’M SICK TO LANA DEL REY


Słucham Lany, śpię, znowu słucham i po raz kolejny śpię. Czuję się jak niedźwiedź przesypiający całą zimę po to żeby na wiosnę cieszyć się zieloną trawą. A w sumie chociaż nie lubię ciepłych miesięcy to mam na nie ochotę. Wolę być chora na wiosnę, niż teraz kiedy śnieg przykrył wszystko na polu. Idealna okazja na zdjęcia.. ale pory choroby się nie wybiera niestety.
Jak już widzicie dzisiaj nie będzie żadnej sesji zdjęciowej, bo choć były ambitne plany na typowo zimowe ujęcia, to skończyło się to właśnie tak. Całodniowe siedzenie w łóżku i udawanie naleśnika z dżemem na ciepło, którego swoją drogą bym zjadła. A zaraz zaraz mam dla Was jedno zdjęcie. Zdjęcie najlepszego kota na świecie, który choć na co dzień jest małym ignorantem. jego celem jest najedzenie się do syta i przespanie całego dnia u mnie w łóżku, to tym razem nie opuszcza mnie na krok. Nie wiem jak Wy, ale ja nie wierzę, że kot nie może być najlepszym przyjacielem człowieka. Poznajcie Minkę!





_DSC0917



















Przepraszam za tak krótkiego posta, po tak długiej przerwie, ale właśnie w tej chwili czuję że światło monitora wypala mi oczy. Za to spodziewajcie się w ciągu następnych dni trochę innego wpisu, nie wiem czy lepszego, ale zawsze to będzie mała odmiana.
To Dobranoc!

Aleksandra








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz