wtorek, 16 czerwca 2015

OLA


Cześć! Pomimo zmęczenia i ciągłego przysypiania przed laptopem postanowiłam tu dzisiaj zaglądnąć i dodać coś, czego jeszcze nie było. Jako, że interesuję się fotografią, a w szczególności fotografią ludzi, będę tutaj co jakiś czas prezentować efekty owych "sesji".  Więc tym razem na zdjęcia wybrałam się z Olą, która swoją drogą często będzie moją modelką, gdyż nie ukrywam, że to właśnie z nią rozpoczęłam moją przygodę z fotografią. Realizując sesje staramy się szukać nietuzinkowych kadrów, ale jak wiadomo cały czas się uczę i mój cel nie zawsze zostaje osiągnięty. Jednak były to dla mnie bardzo ważne zdjęcia, bo mogę je uznać jako premierę mojego nowego obiektywu, o którym za niedługo powiem pewnie trochę więcej. Jak na razie poznaję jego zalety i mam nadzieję, że dalej będzie się tak dobrze sprawdzał. Poza tym dzięki tym zdjęciom mogłam zobaczyć się z Olą, która na co dzień mieszka w internacie i nie mając możliwości spotkać się w tygodniu, nadrabiamy w weekendy. Jak widać zdjęć nie ma dużo, bo uznałyśmy tą sesje jako krótki test obiektywu..
A co u mnie? Baaardzo dobrze. Nareszcie nie roztapiam się z gorąca, a mój trawnik nie zamienia się w saharę. Koniec roku się zbliża, więc nauki już praktycznie nie ma. W zasadzie to zostało tylko przygotowanie końcowej akademii i pojedyncze występy. 
Dodatkowo uśmiech nie schodzi z mordki, bo w najbliższym czasie same wyjazdy.
Koniec gadania, oglądać zdjęcia! :)


czwartek, 11 czerwca 2015

NEW BEGINNING

Cześć to znowu ja, Weronika. Dawno mnie tu nie było, ojj dawno, ale przecież trzeba w końcu powrócić prawda? A więc wreszcie, w końcu nadeszły słoneczne dni, można trochę ponarzekać jak to człowiek rozpływa się pod nadmiarem ciepła ( lato już tuż-tuż to chyba normalne że ma być gorąco) czy też wpadać w depresję, bo trzeba w końcu pozbyć się tego futra i doprowadzić nogi do jako takiego wyglądu. Ale dobra, dosyć już o goleniu. Kiedyś pisałam o zakończeniu pierwszego semestru, teraz aż głupio mi po tak długiej przerwie pisać o zakończeniu JUŻ drugiego semestru, czyli tego ostatecznego. Jest masa roboty, bo nauczyciele nie widzą tego, że sterani życiem uczniowie chcą w końcu rzucić to wszystko i tego magicznego dnia, czyli 26.06.2015 roku, wybiec na łeb, na szyję z dziesięciomiesięcznej odsiadki w Azkabanie. Ale co tam skoro już prawie koniec to dorzućmy jeszcze kartkóweczkę i mały sprawdzianik. Dajcie już spokój... Ale jednak  wygrana Festiwalu, na którego przygotowanie się zajęło nam cholernie dużo czasu, skutecznie odciągnęła mnie od myśli co jeszcze czeka mnie do zdania w tym roku. Po przyjściu na salę, oglądaniu innych grup, wyjściu na scenę i paru minut przeklinania w myślach dziwnej tendencji nie działania sprzętów wtedy kiedy nie trzeba, skończyliśmy prezentację naszych projektów. A potem... A potem wreszcie nadszedł czas wyżerkę, czyli główny cel naszego przyjazdu na Festiwal. Po zmieleniu wszystkich ciastek, przepiciu wodą i skonsumowaniu paluszków, żeby nie było mi za słodko, poszliśmy tańczyć. To był zdecydowanie najlepszy moment podczas dzisiejszego podsumowania, Po zatańczeniu zumby (czyli w moim wykonaniu ruszanie wszystkimi częściami ciała z bananem na buzi) wreszcie nadszedł czas na wyniki. No i nasza grupa informatyczna wygrała! :D  Dzisiejszy dzień uważam za pozytywny, misja została wykonana. Ale teraz  trzeba zająć się w końcu blogiem! Zmobilizować się do systematycznego pisania postów (taak Weronika do SYSTEMATYCZNEGO pisania postów), do stworzenia sobie w internecie takiego małego, własnego pokoju jakim jest blog, w którym jest coś z każdej z nas, z Oli, ze mnie. Fajnie jest mieć świadomość, że gdzieś w tam w odległych czeluściach, nieskończonej sieci masz swoje miejsce i dzielisz się z innymi tym co robisz, dzielisz się pasjami, dzielisz się po prostu sobą. Dlatego trzeba spiąć wiadomo co i ruszyć do przodu z tym wszystkim. Żesz kurde, ale się rozpisałam. Jeśli dobrnęliście do końca to wielki ukłon dla was. Ja już idę spać, bo coś mi się wydaje, że jutro grawitacja wokół łóżka rano będzie 10 razy silniejsza niż zazwyczaj. No to do następnego!


Weronika



niedziela, 7 czerwca 2015

THE TRIP IN ZAGÓRZE

Cześć! Nawet nie wiecie jaka jestem z siebie dumna. Po pierwsze w przeciągu trzech dni dodaje kolejny post (swoją drogą z taką częstotliwością możecie zobaczyć tutaj coś nowego), a po drugie zrobiłam dzisiaj dobre kilka kilometrów podczas wędrówki po zagórskich górach. Mowa tutaj o małej miejscowości na południu Polski. Wyruszyłam na wędrówkę wraz z moim tatą o godzinie jedenastej,a wróciliśmy około piętnastej, więc całe cztery godziny aktywnie wędrowaliśmy przez lasy, pola i niesamowicie kwieciste łąki. Tak wiem, wyjście na wycieczkę w najcieplejszych godzinach dnia to istne samobójstwo, ale pomimo potu zalewającego oczy i gryzących owadów było niesamowicie.Pierwszą górą, jakiej szczyt jako pierwszy zaliczyliśmy była Żelatowa i wydaje mi się, że najwyższa wśród całych trzech. Następnie przeszliśmy kilka kilometrów przez okoliczne łąki i dotarliśmy do góry Grodzisko, zaś ostatnim elementem naszej wycieczki była Bukowica, z której
wypływa czyste źródełko z miękką wodą. Myślę, że nie ma co tu więcej pisać, po prostu zapraszam do Zagórza! Życzę wam miłego poniedziałku, a ja wracam do nauki nieszczęsnej historii.



czwartek, 4 czerwca 2015

WE ARE COMING BACK

Marzec, kwiecień, maj? Nawet nie pamiętam ile mnie tu nie było. Wiem, to żałosne wracać po tak długiej przerwie i znowu obiecywać, że tym razem będą systematyczne posty...
Jednak teraz to co innego, na prawdę stęskniłam się za pisaniem. Nawet nie mamy już szkolnej gazetki, do której zwykle co parę dni zaglądałam i pisałam szybki artykuł na dosłownie przypadkowy temat.
Zapewniam, że teraz będę miała więcej czasu na bloga, zdjęcia i robienie czegoś kreatywnego, ponieważ nareszcie nadszedł czerwiec! Osobiście nie lubię ciepłych miesięcy, zdecydowanie wolę chodzić z czerwonym nosem i odmrożonymi rękami (nie mówiąc już o popękanej skórze do krwi) niż ledwo żyć z nadmiaru ciepła. No ale wraz z nadejściem czerwca witamy wakacje, dawno nie cieszyłam się tak na ich przyjście. Na te trzy letnie miesiące zapowiada się tyle ciekawych rzeczy, że moim aktualnym celem jest przetrwać jeszcze trzy konkursy i mieć wolne na 100%.
Oprócz tego mam dobrą nowinę, gdyż zamawiam obiektyw! Prawdopodobnie już od następnego posta zdjęcia będą wykonywane właśnie nim, także sprawdzajcie na bieżąco bloga. 

Jeszcze raz przepraszam za moją i Weroniki nieobecność, mam nadzieję, a w zasadzie to jestem tego pewna, że nasza systematyka się poprawi.

A teraz zapraszam na dzisiejsze zdjęcia! Po raz pierwszy to nie ja stałam po tej bardziej komfortowej stronie aparatu, więc połowa z nich to moja uśmiechnięta, chubby mordka :)