czwartek, 11 czerwca 2015

NEW BEGINNING

Cześć to znowu ja, Weronika. Dawno mnie tu nie było, ojj dawno, ale przecież trzeba w końcu powrócić prawda? A więc wreszcie, w końcu nadeszły słoneczne dni, można trochę ponarzekać jak to człowiek rozpływa się pod nadmiarem ciepła ( lato już tuż-tuż to chyba normalne że ma być gorąco) czy też wpadać w depresję, bo trzeba w końcu pozbyć się tego futra i doprowadzić nogi do jako takiego wyglądu. Ale dobra, dosyć już o goleniu. Kiedyś pisałam o zakończeniu pierwszego semestru, teraz aż głupio mi po tak długiej przerwie pisać o zakończeniu JUŻ drugiego semestru, czyli tego ostatecznego. Jest masa roboty, bo nauczyciele nie widzą tego, że sterani życiem uczniowie chcą w końcu rzucić to wszystko i tego magicznego dnia, czyli 26.06.2015 roku, wybiec na łeb, na szyję z dziesięciomiesięcznej odsiadki w Azkabanie. Ale co tam skoro już prawie koniec to dorzućmy jeszcze kartkóweczkę i mały sprawdzianik. Dajcie już spokój... Ale jednak  wygrana Festiwalu, na którego przygotowanie się zajęło nam cholernie dużo czasu, skutecznie odciągnęła mnie od myśli co jeszcze czeka mnie do zdania w tym roku. Po przyjściu na salę, oglądaniu innych grup, wyjściu na scenę i paru minut przeklinania w myślach dziwnej tendencji nie działania sprzętów wtedy kiedy nie trzeba, skończyliśmy prezentację naszych projektów. A potem... A potem wreszcie nadszedł czas wyżerkę, czyli główny cel naszego przyjazdu na Festiwal. Po zmieleniu wszystkich ciastek, przepiciu wodą i skonsumowaniu paluszków, żeby nie było mi za słodko, poszliśmy tańczyć. To był zdecydowanie najlepszy moment podczas dzisiejszego podsumowania, Po zatańczeniu zumby (czyli w moim wykonaniu ruszanie wszystkimi częściami ciała z bananem na buzi) wreszcie nadszedł czas na wyniki. No i nasza grupa informatyczna wygrała! :D  Dzisiejszy dzień uważam za pozytywny, misja została wykonana. Ale teraz  trzeba zająć się w końcu blogiem! Zmobilizować się do systematycznego pisania postów (taak Weronika do SYSTEMATYCZNEGO pisania postów), do stworzenia sobie w internecie takiego małego, własnego pokoju jakim jest blog, w którym jest coś z każdej z nas, z Oli, ze mnie. Fajnie jest mieć świadomość, że gdzieś w tam w odległych czeluściach, nieskończonej sieci masz swoje miejsce i dzielisz się z innymi tym co robisz, dzielisz się pasjami, dzielisz się po prostu sobą. Dlatego trzeba spiąć wiadomo co i ruszyć do przodu z tym wszystkim. Żesz kurde, ale się rozpisałam. Jeśli dobrnęliście do końca to wielki ukłon dla was. Ja już idę spać, bo coś mi się wydaje, że jutro grawitacja wokół łóżka rano będzie 10 razy silniejsza niż zazwyczaj. No to do następnego!


Weronika



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz