Marzec, kwiecień, maj? Nawet nie pamiętam ile mnie tu nie było. Wiem, to żałosne wracać po tak długiej przerwie i znowu obiecywać, że tym razem będą systematyczne posty...
Jednak teraz to co innego, na prawdę stęskniłam się za pisaniem. Nawet nie mamy już szkolnej gazetki, do której zwykle co parę dni zaglądałam i pisałam szybki artykuł na dosłownie przypadkowy temat.
Zapewniam, że teraz będę miała więcej czasu na bloga, zdjęcia i robienie czegoś kreatywnego, ponieważ nareszcie nadszedł czerwiec! Osobiście nie lubię ciepłych miesięcy, zdecydowanie wolę chodzić z czerwonym nosem i odmrożonymi rękami (nie mówiąc już o popękanej skórze do krwi) niż ledwo żyć z nadmiaru ciepła. No ale wraz z nadejściem czerwca witamy wakacje, dawno nie cieszyłam się tak na ich przyjście. Na te trzy letnie miesiące zapowiada się tyle ciekawych rzeczy, że moim aktualnym celem jest przetrwać jeszcze trzy konkursy i mieć wolne na 100%.
Oprócz tego mam dobrą nowinę, gdyż zamawiam obiektyw! Prawdopodobnie już od następnego posta zdjęcia będą wykonywane właśnie nim, także sprawdzajcie na bieżąco bloga.
Jeszcze raz przepraszam za moją i Weroniki nieobecność, mam nadzieję, a w zasadzie to jestem tego pewna, że nasza systematyka się poprawi.
A teraz zapraszam na dzisiejsze zdjęcia! Po raz pierwszy to nie ja stałam po tej bardziej komfortowej stronie aparatu, więc połowa z nich to moja uśmiechnięta, chubby mordka :)
czwartek, 4 czerwca 2015
niedziela, 22 lutego 2015
A LOT OF WORK
Połowa ferii minęła, a tu ani jednego wpisu. Na wstępie przepraszam, że tak się stało, ale ostatnio jest sporo do zrobienia. Nie mówiąc już o przyszłym tygodniu, który zapowiada się jedną wielką harówką. Mam nadzieje, że damy radę to wszystko ogarnąć i dodatkowo zaglądnąć tutaj. Tak, narzekam i narzekam, ale przynajmniej ostatnio codziennie jestem wyspana (no.. prawie codziennie). A dzisiaj mała niespodzianka i przy okazji zapowiedź tego typu postów, czyli sesja zdjęciowa z Kamilą. Jeszcze nie wiecie, bo nie było okazji Wam o tym napisać, lubię robić zdjęcia wszelkiego rodzaju. Od makro po krajobrazy i coś co lubię najbardziej- portrety. Tego typu zdjęcia,jakie zobaczycie poniżej ukażą się na blogu dość często w najbliższym czasie, bo idzie wiosna! I pomimo tego, że nie lubię tej pory roku to zmienna pogoda daje wiele możliwości na ciekawe ujęcia, których staram się robić więcej niż standardowe kadry. Nie przedłużając, zapraszam do oglądania, a ja wracam do czytania książki. Ciekawe… film-horror, książka-horror. Czy papier może zaserwować człowiekowi obrazkowego pokolenia, więcej strasznych wrażeń niż film? Czyżby pomysł na kolejny post?
niedziela, 25 stycznia 2015
I’M SICK TO LANA DEL REY
Słucham Lany, śpię, znowu słucham i po raz kolejny śpię. Czuję się jak niedźwiedź przesypiający całą zimę po to żeby na wiosnę cieszyć się zieloną trawą. A w sumie chociaż nie lubię ciepłych miesięcy to mam na nie ochotę. Wolę być chora na wiosnę, niż teraz kiedy śnieg przykrył wszystko na polu. Idealna okazja na zdjęcia.. ale pory choroby się nie wybiera niestety.
Jak już widzicie dzisiaj nie będzie żadnej sesji zdjęciowej, bo choć były ambitne plany na typowo zimowe ujęcia, to skończyło się to właśnie tak. Całodniowe siedzenie w łóżku i udawanie naleśnika z dżemem na ciepło, którego swoją drogą bym zjadła. A zaraz zaraz mam dla Was jedno zdjęcie. Zdjęcie najlepszego kota na świecie, który choć na co dzień jest małym ignorantem. jego celem jest najedzenie się do syta i przespanie całego dnia u mnie w łóżku, to tym razem nie opuszcza mnie na krok. Nie wiem jak Wy, ale ja nie wierzę, że kot nie może być najlepszym przyjacielem człowieka. Poznajcie Minkę!
poniedziałek, 12 stycznia 2015
POLISH COMPLAINING
Dzisiejszy post, będzie jednym z tych postów, który będzie dotyczył niczego szczególnego i trochę sobie w nim ponarzekam. Na przykład na szkołę. Tak, styczeń, koniec semestru. Czas, kiedy uczniowie całymi stadami, usilnie próbują poprawić oceny i odliczają czas do ferii (w tym ja). Nawałnica sprawdzianów, kartkówek i Bóg wie czego jeszcze. Niestety, musimy jakoś przetrwać, wygrać to odwieczne starcie z naszym zamiłowaniem do gapienia się w sufit, zamiast pilnego notowania uczenia się na bieżąco (tak, dobrze myślicie – to był żart, nigdy z tym nie wygram).Jako, że wraz z godziną 22.00 mój stopnień humoru zaczyna gwałtownie spadać, za to stan zrzędliwości idzie coraz bardziej w górę, poużalam się jeszcze trochę. A na co? Na zimę. Tą piękną, polską pseudo-zimę, skłaniającą do głębszych refleksji, na temat tego czy jutro rano będę szła do szkoły w deszczu, z powywijanym na wszystkie strony parasolem, czy też będę się ślizgać po chodnikach, próbując nie runąć, jak długa (co zdarza się często, bardzo często).W okresie, który znany jest w szerszym gronie odbiorców jako ”zima”, mój strój, a właściwie jedna z jego warstw, składa się z dwóch podstawowych rzeczy – legginsy i polar. Nawet nie wiecie jak takie dwie prozaiczne rzeczy chronią przed wizerunkiem typowego przechodnia z nietolerancją pogody poniżej 0 °C. Nieobecny z zimna wzrok, czerwony nos (z którego często cieknie jak z kranu) i szczękanie zębami, które po dłuższym czasie zaczyna być nieco uciążliwe. Legginsy ubrane pod spodnie i polar nałożony na wasz normalny strój są lekiem na całe zło, przynajmniej dla mnie.
Dobra, kończę już to gadanie, ponarzekam sobie jeszcze kiedyś, ale obiecuję posty będę pisać przed 22.00, aby oszczędzić wam tego ględzenia. W takim razie do następnego :)
Weronika
czwartek, 8 stycznia 2015
SUNSET
W końcu jest prawdziwa zima!
I właśnie na przekór wszystkim mroźnym wieczorom i chłodnym kolorom, z którymi tak bardzo kojarzy nam się styczeń, zdjęcia zrobiłam w słonecznym klimacie.
Co do stylizacji to jest ona bardzo prosta. Koszula+sweter to zawsze dobre połączenie, w dodatku w moich ulubionych stonowanych kolorach, no i oczywiście parka.
Bo czym byłaby zima bez znoszonej do cna i widzianej u każdej dziewczyny parki?
Do następnego
Aleksandra.
Co do stylizacji to jest ona bardzo prosta. Koszula+sweter to zawsze dobre połączenie, w dodatku w moich ulubionych stonowanych kolorach, no i oczywiście parka.
Bo czym byłaby zima bez znoszonej do cna i widzianej u każdej dziewczyny parki?
Aleksandra.
niedziela, 4 stycznia 2015
czwartek, 1 stycznia 2015
WITAMY
Cześć, razem z Weroniką postanowiłyśmy założyć razem bloga. Długo zabierałyśmy się za to i w końcu udało nam się zmobilizować, w dodatku 1 stycznia. Wiemy, że początki są zawsze trudne i mamy nadzieje, że z czasem nabierzemy wprawy. A co możecie znaleźć na naszym blogu? Jednym słowem wszystko. Od fotorelacji przez różnego rodzaju recenzję i modowe trendy, aż po zwykłe posty nie dotyczące niczego szczególnego. W każdy razie postaramy się dodawać dużo zdjęć, ale w proporcjonalnej ilości do tekstu (w końcu to on jest najważniejszy).
Nie pozostaje nam już nic innego jak zaprosić Was do przeglądania bloga!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



